Ostatni tydzień minął z prędkością światła, głownie ze względu na bardzo napięty tydzień w pracy – zamknięcie roku i audyt skutecznie powstrzymywały mnie z dala od samochodu. Pocieszające jest to, że nie zdołały mnie powstrzymać kompletnie i moje myśli często krążyły w kierunku Corolki.
Postanowiłem podjąć działania wspomagające projekt, o których myślałem jeszcze zanim faktycznie stałem się właścicielem samochodu. Przede wszystkim chciałem napisać do firmy Toyota, ale nie do polskiego oddziału, a do centrali. Centrala znajduje się w Japonii więc wszedłem na japońską stronę korporacji, jednak automatycznie zostałem przekserowany na stronę globalną. Tam starałem się znaleźć opcję kontaktu, ale niestety poza standardowym zestawem FAQs nie było nic. Zapukałem więc pod inny, tym razem amerykański adres. Na wstępie przedstawiłem się, a następnie pokrótce (tak na 5 000 znaków :-)) opisałem, dlaczego postanowiłem do nich napisać i skierowałem moje prośby o pomoc. Nie prosiłem o wiele, tylko o:
- dokładną liczbę samochodów Toyota Corolla KE30 w Polsce,
- schematy, zdjęcia, dokumentację, instrukcje oraz wszystko co pomogłoby mi w realizacji projektu,
- możliwość sprawdzenia gdzie i kiedy moja Toyota przyszła na świat oraz kto i gdzie stał się jej pierwszym właścicielem,
- wsparcie w kwestii części zamiennych,
- kontakt do osoby, która byłaby w stanie pomóc mi w przypadku jakichkolwiek problemów technicznych.
W odpowiedzi dostałem bardzo miłego, chwalącego mój entuzjazm maila, a z drugiej strony nastąpiło zderzenie ze sztywnymi korporacyjnymi zasadami, które nakładają na każdy oddział odpowiedzialność za kraj, w którym operują. Zasugerowano mi zatem, żebym udał się na stronę www.toyota.pl i korzystając z podanych adresów kontaktowych spróbował uzyskać odpowiedzi na swoje pytania. Tak też uczyniłem.
Jednak i ze strony polskiego przedstawiciela Toyoty spotkał mnie zawód. W odpowiedzi utrzymanej w bardzo formalnym tonie dowiedziałem się, że w Toyota w Polsce rozpoczęła działalność w latach 90-tych i nie posiadają żadnej dokumentacji sprzed tego okresu. Nie mieli również możliwości przekazania żadnych danych odnośnie „przedmiotowego samochodu”. Na odchodne zapytałem jeszcze czy może wiedzą do jakiej komórki lub osoby w obrębie korporacji mógłbym złożyć tego typu zapytanie. Dowiedziałem się, że na japońskiej stronie Toyoty być może będę mógł znaleźć to czego szukam. Aha – dziękuję. Z jednej strony jestem w stanie zrozumieć, że ktoś nie musi się emocjonować tak jak ja tą całą sprawą, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że wszystko to było zrobione na „odczep się” i w ogóle nie dało się wyczuć najmniejszej chęci pomocy. Tak łatwo się nie poddam i będę szukać dalej!
Cały czas uparcie staram się stworzyć tę video relację i mam nadzieję, że z końcem weekendu się uda!