Kiedy w sobotę po południu zakończyliśmy poranne zwiedzanie CERNu w planach mieliśmy jeszcze wizytę w siedzibie ONZ. Jednak dziwnym trafem tego akurat dnia nie było możliwości zwiedzania. Wszystko było zamknięte na 4 spusty i ani żywej duszy wokoło. Aby jakoś zapełnić powstałą w harmonogramie lukę Adam zaproponował zabrać mnie w miejsce, które był pewien, że na pewno mi się spodoba. Nie mylił się! Zresztą zobaczcie sami jakie perełki się trafiły :-)
Projekt KE30 jest zbiorem relacji związanych z przywróceniem samochodu Toyota Corolla KE30 do jej prawowitego, wzbudzającego szacunek i podziw stanu wizualnego, jak i mechanicznego. Następnie skupię się na dokumentowaniu jego dalszych, heroicznych losów.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Geneva. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Geneva. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 8 stycznia 2013
Pewnego razu w Genewie
Mój przyjaciel ze stron rodzinnych, Adam, bardzo mądry i inteligentny chłopak, dostał się na praktyki do CERN. Był tam od maja do końca 2012 roku i od momentu kiedy się dowiedziałem, że tam będzie bardzo chciałem go odwiedzieć. Akurat traf chciał, że we wrześniu zeszłego roku trafiła się okazja połączenia wyjazdu służbowego z odwiedzeniem go! Nie myśląć długo postanowiłem wcielić w życie plany i wykorzystać tę fantastyczną sposobność. Dzięki temu miałem możliwość spędzenia naprawdę niesamowitego weekendu!
Kiedy w sobotę po południu zakończyliśmy poranne zwiedzanie CERNu w planach mieliśmy jeszcze wizytę w siedzibie ONZ. Jednak dziwnym trafem tego akurat dnia nie było możliwości zwiedzania. Wszystko było zamknięte na 4 spusty i ani żywej duszy wokoło. Aby jakoś zapełnić powstałą w harmonogramie lukę Adam zaproponował zabrać mnie w miejsce, które był pewien, że na pewno mi się spodoba. Nie mylił się! Zresztą zobaczcie sami jakie perełki się trafiły :-)
Kiedy w sobotę po południu zakończyliśmy poranne zwiedzanie CERNu w planach mieliśmy jeszcze wizytę w siedzibie ONZ. Jednak dziwnym trafem tego akurat dnia nie było możliwości zwiedzania. Wszystko było zamknięte na 4 spusty i ani żywej duszy wokoło. Aby jakoś zapełnić powstałą w harmonogramie lukę Adam zaproponował zabrać mnie w miejsce, które był pewien, że na pewno mi się spodoba. Nie mylił się! Zresztą zobaczcie sami jakie perełki się trafiły :-)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

















